góra

Krótko o prawdach wiary chrześcijańskiej Kompendium
Katechizmie Kościoła Katolickiego

.

Etapy objawiania się Boga

Ks. Florian

Wierzymy, że Bóg, aby objawić, przekazać ludziom wiele istotnych o sobie i swych zamysłach prawd, wybrał do tego celu jeden z ludów ziemi - naród Izraela. Wiara ta ma mocne uzasadnienie w wydarzeniach przedziwnej historii tego narodu (K 8, KKK 60)*. Bóg przygotowywał go przez 2000 lat do poprawnego odczytania sensu wydarzeń, jakie zaistniały w Jezusie Chrystusie.

Kształtowanie pojęć teologicznych, religijnych tego ludu rozpoczął Bóg od Abrahama, mieszkańca Ur chaldejskiego (okolice dzisiejszego Kuwejtu) (K 8, KKK 59). Patrząc z perspektywy może nawet kilkusettysięcznej historii ludzkości, stało się to całkiem niedawno. Dzielą nas od tamtego czasu zaledwie 4 tys. lat. Objawiając się Abrahamowi, Bóg utwierdził go w przekonaniu o swej jedyności - o nieistnieniu mnogości bóstw, w które wierzyli jemu współcześni. Abraham stał się świadkiem tego przekonania w ziemi Moabitów (Palestynie) oraz w Egipcie. Zachowywali je również jego potomkowie.

Z Abrahamem odnowił Bóg pierwotne Przymierze. Zostało ono zrozumiane jako szczególne wybraństwo potomstwa Abrahama do zaprowadzenia panowania Boga nad wszystkimi ludami ziemi. Tak rozpoczęło się zmaganie ludzi z pojmowaniem sensu Bożego objawienia. Dziś wiemy, że często dokonywało się w interesowny sposób, dlatego Jezus był pierwszym, który dokonał korekty niewłaściwych odczytów lub zwracał uwagę na właściwy sens pewnych tekstów.

Minęło ok. ośmiu wieków od czasów Abrahama, kiedy Bóg uczynił kolejny krok. Polecił potomkowi Abrahama, Mojżeszowi, by wyprowadził lud Izraela z niewoli egipskiej. Objawił mu swe imię i swój plan działania. Na górze Synaj zawarł przez niego kolejne Przymierze z Izraelitami. Uchodzi ono za najważniejsze wydarzenie w ich historii. Tak rozpoczął się cudowny bieg wydarzeń, który najpierw sprawił, że naród żydowski zdobył Ziemię Obiecaną i poddał ją pod swe panowanie. Czasy Dawida i Salomona (1000-922 przed Chrystusem.) to najświetniejszy okres historii tego narodu. W Jerozolimie zostaje wybudowana wspaniała świątynia. Władcy Izraela byli uważani za pośredników między Bogiem a Jego ludem, dlatego nazywano ich synami Boga, a lud - Jego królestwem, winnicą, owczarnią.

Gustave Doré, "Mojżesz zstępuje z góry Synaj"

Po 150 latach przychodzą czasy trudniejsze. W 772 roku przed Chrystusem Palestyna zostaje podbita przez Asyryjczyków i właściwie już nigdy nie odzyska pełnej niezależności. Po upadku Asyrii panowanie nad krajem przejmują Babilończycy, którzy większą część ludu Izraela przesiedlają nad Tygrys i Eufrat (niewola babilońska, 602-538 przed Chrystusem). W 332r. przed Chrystusem Palestynę podbili Grecy, a następnie Rzymianie (63r. przed Chrystusem). Oni to zadali Żydom trwający do dziś w swych skutkach cios - wypędzili ich z Palestyny. Od 135r. Żydzi kultywowali swe religijne i narodowe idee rozproszeni pośród licznych narodów. Dopiero w 1948r. ONZ oddało Izraelczykom administrację nad częścią Palestyny.

Historię tych wydarzeń oraz objawionych w nich prawd Izraelici zamknęli w zbiorze ksiąg, nazwanych księgami świętymi (K 18, KKK 122). Pierwsze z nich powstały już w czasach Mojżesza i zawierały opis prehistorii narodu izraelskiego (KKK 62). Głosiły prawdę o Przymierzu, jakim Przedwieczny zechciał związać się z Izraelem, oraz o Prawie, jakiego należy przestrzegać, aby wejść w podwoje Jego królestwa. Kolejne księgi relacjonowały dalsze dzieje Izraela.

Następnym pokoleniom Bóg przekazywał swe przesłanie przez proroków. Do najznamienitszych należeli: Elizeusz, Eliasz, Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel. Podtrzymywali oni oczekiwanie na obiecanego Zbawiciela, Bożego wysłannika (Mesjasza), który zaprowadzi swe królowanie nad całym światem. Wzywali do oczyszczenia się z popełnionych przeciwko Bogu i ludziom grzechów (KKK 64). Zapowiadali kary za każde sprzeniewierzenie się Przymierzu z Najwyższym.

Boga przedstawiali jako troskliwego o swój lud Pasterza. Głosili, że jest On Panem srogim, ale sprawiedliwym, Panem wszechmocnym, wszechwiedzącym, Przedwiecznym Fundamentem wszechistnienia, Niewyobrażalnym i Niewypowiadalnym Majestatem - Nieogarnialną Tajemnicą.

Sobór Watykański II przypomniał więzi łączące Kościół z ludem Izraela. Jest on objęty zawartym z Abrahamem i Mojżeszem Przymierzem. Czerpie wciąż ze źródeł wiary tego ludu - uznaje przekazane mu objawienie (deklaracja Nostra aetate, 4). Dlatego Stary Testament zachowuje wciąż swą wartość, ponieważ jego księgi zostały spisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Opisane w nich wydarzenia świadczą o długowiekowym przygotowywaniu ludzkości przez Boskiego Pedagoga na zrozumienie prawd objawionych w wydarzeniu Jezusa Chrystusa (K 21 oraz K 102). Zawarte w nich prawdy należy uznać za prawdziwe objawienie się Boga.

* (K 8) - to informacja, do jakiego akapitu Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego autor powyższych refleksji nawiązuje. Natomiast (KKK 60) wskazuje akapit pełnej wersji Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Tygodnik "niedziela" Nr 11 - 12 marca 2006r.

góra

* * *

.

O czym mówił pusty grób Jezusa?

Ks. Florian

Pusty grób Jezusa jest istotnym znakiem potwierdzającym Jego zmartwychwstanie. (K 127)*. Nie jest bynajmniej grobem milczącym. Ten grób mówił w momencie, kiedy stwierdzono, że jest pusty - i mówi po dziś dzień. Ten grób ogłosił ludzkości, że śmierć została pokonana. Mówił, że nie ma ona ostatniego słowa, jeżeli chodzi o życie człowieka - nie jest jego kresem. I podobnie jak nie położyła kresu życiu Jezusa, nie zamyka raz na zawsze wieka żadnej ludzkiej trumny. Pusty grób Jezusa tchnie nie tylko nadzieją, ale jest faktem rujnującym przekonanie o nieodwołalnej, kładącej kres życiu człowieka, rzeczywistości śmierci.

Stojąc w obliczu faktu, że Jezus powrócił do życia, pokonał śmierć, zmartwychwstał, Kościół głosi, że ten Jego powrót jest zapowiedzią powrotu do życia wszystkich zmarłych ludzi, że nie jest wydarzeniem jednostkowym, wyjątkowym, wyrwą w powszechnym prawie śmierci. I aby nie było niedomówień, chrześcijaństwo mówi tu o życiu ich ciał, a nie o życiu pośmiertnym ich dusz. Dusza pozbawiona ciała nie prezentuje pełni człowieczeństwa. Gdyby tak było, Chrystus nie ożywiałby niepotrzebnie swego ciała. Odkrycie pustego grobu rozpoczyna więc nowy etap w dziejach ludzkości - etap przekonania o ograniczonej mocy śmierci. Jest przyczyną pojawienia się świadomości o powrocie ludzkiej rzeczywistości do stanu, jaki był jej udziałem przed grzechem pierwszych ludzi.

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "Pusty grób i leżące płótna oznaczają, że ciało Chrystusa dzięki mocy Bożej uniknęło więzów śmierci i zniszczenia - przygotowują one uczniów na spotkanie Zmartwychwstałego" (KKK 657) *. Odkrycie pustego grobu jest pierwszym krokiem w kierunku rozpoznania samego faktu zmartwychwstania Chrystusa.

Pusty grób pełni tę samą funkcję, co Anioł Gabriel zwiastujący Maryi działanie Boga, które człowiekowi wydaje się niemożliwe. "Nie masz Go tutaj - zmartwychwstał" - bez tego orędzia człowiek nie jest w stanie odkryć prawd, których znakiem jest pusty grób Jezusa. One uwalniają człowieka z lęku przed unicestwienim go przez moce śmierci.

Dzień, w którym odkryto pusty grób Jezusa, jest dla całej ludzkości początkiem czasu niezmiernej radości i poczucia pełnej wolności - zapewnia nas bowiem, że śmierć nie jest kresem, lecz bramą do nowej Krainy Życia. Dlatego przy kamieniu, na którym spoczywało ukrzyżowane, martwe ciało Jezusa, które trzeciego dnia zostało ożywione i przyobleczone chwałą udziału w życiu Przedwiecznej Trójcy - w pustym od tamtego wielkanocnego poranka grobie - klęczą we wdzięcznej zadumie tysiące pielgrzymów.

* (K 127) - to informacja, do jakiego akapitu Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego autor powyższych refleksji nawiązuje. Natomiast (KKK 657) wskazuje akapit pełnej wersji Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Tygodnik "niedziela" Nr 13 - 26 marca 2006r.

góra

* * *

.

Jakie są skutki śmierci
Chrystusa na krzyżu?

Ks. Florian

Wstrząsnęła ludźmi śmierć Johna Kennedy'ego, a także luterańskiego pastora Martina Luthera Kinga, wcześniej śmierć o. Maksymiliana Kolbego - ze wzruszeniem opowiada się o ludziach, którzy stracili życie, ratując innych, o tych, którzy pragnąc utorować drogę swym kolegom, rzucili się na zaminowaną ścieżkę. Gdy mówimy, że Chrystus zbawił nas przez krzyż, chcemy zwrócić uwagę, że zbawił nas swoim poświęceniem, swoim cierpieniem, że przez nie okazał nam niezasłużoną miłość, jaką okazuje ktoś, kto życie swoje oddaje za swych przyjaciół, za swoich braci.

Zbawcza śmierć Chrystusa miała jeszcze głębszy wymiar (K 122)*. Przez swoje posłuszeństwo Bogu "aż do śmierci, a była to okrutna śmierć na krzyżu" (por. Flp 2,8), Chrystus zadośćuczynił Bogu za krzywdę-obrazę wyrządzoną Mu przez chęć sprawdzenia wiarygodności Jego słów, przez przekroczenie Jego zakazu; pojednał nas z Bogiem, przywrócił utraconą z Nim przyjaźń i odzyskał prawo do dziedziczenia dóbr, jakie Ojciec Niebieski ofiarował nam, kiedy nas stworzył.

Jeszcze jeden owoc śmierci Chrystusa na krzyżu godny jest zauważenia: Gdyby Jezus umarł śmiercią naturalną czy gdyby umarł np. zasztyletowany, gdyby ścięto Go mieczem jak Jana Chrzciciela czy zastrzelono jak amerykańskiego prezydenta, to najprawdopodobniej to, co chciał nam przekazać, zostałoby niedostrzeżone lub rychło zapomniane. Tylko śmierć na krzyżu, śmierć okrutnie potraktowanego niewinnego człowieka, zwracała uwagę na zawarte w Jego życiu niezmiernie ważne dla ludzkości przesłanie. Taki rodzaj śmierci Jezusa - zwłaszcza że wkrótce po niej nastąpiło Jego zmartwychwstanie i wniebowstąpienie - stał się wielkim, zwracającym na Jego osobę i nauczanie znakiem. Wniebowstąpienie bez poprzedzenia go taką śmiercią i zmartwychwstaniem nie spowodowałoby przecież odkrycia tych prawd, które znajdujemy w pismach pierwszych chrześcijan. Prawdy dla nas najcenniejsze i najciekawsze, jakie Chrystus przyszedł nam przekazać - o Bogu miłującym człowieka i o naszym przeznaczeniu do udziału w Jego chwale i panowaniu - byłyby trudne do odkrycia bez obecności stojącego pośród nich krzyża. On o nich mówi, a przede wszystkim zwraca na nie uwagę.

Krzyż przyniósł także odpowiedź na zadane Bogu już przez Hioba pytanie: Dlaczego zło? Dlaczego cierpienie? Kiedy ujrzeliśmy Syna Bożego zdruzgotanego na krzyżu ludzkim złem, wówczas otrzymaliśmy odpowiedź Boga. To On cierpi najbardziej. Zło świata najpierw w Niego uderza - Jemu przede wszystkim zadaje cierpienie. Ta odpowiedź jest nam przez każdy wizerunek krzyża przypominana.

Przybity do krzyża Jezus ukazuje wszystkim ludziom sposób, którego skuteczność zna tylko Bóg. Sposób dojścia do współuczestnictwa tak w przynoszącym światu wyzwolenie od zła Jego cierpieniu, jak i w Jego chwale (KKK 618). Tym sposobem jest krzyż. Dlatego Jezus powołuje swoich uczniów do "wzięcia swojego krzyża i naśladowania Go" (por. Mt 16,24). Wzywa nas do uczestnictwa w swojej ofierze i w swojej chwale - na wzór swojej Matki, złączonej ściśle najpierw z tajemnicą Jego odkupieńczego cierpienia, a potem uczestniczącej w tajemnicach Jego chwalebnego uwielbienia. Św. Piotr prosi, abyśmy "szli za Nim Jego śladami" (1P 2,21). On bowiem przetarł szlak do Królestwa Ojca Niebieskiego.

* (K 122) to informacja, do jakiego akapitu Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego autor powyższych refleksji nawiązuje. Natomiast (KKK 618) wskazuje akapit pełnej wersji Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Ktoś, pragnąc uzasadnić kult oddawany krzyżowi, posłużył się następującym przykładem: Pod małą dziewczynką załamał się lód. Stojący na brzegu starszy człowiek pospieszył na ratunek. Podał dziecku swoją laskę i wyciągnął je na brzeg. Wysiłek sprawił jednak, że poczuł się źle. Zabrany przez karetkę pogotowia, zmarł na serce. Pozostawioną przez niego na miejscu wypadku laskę zabrał ojciec dziewczynki i zawiesił nad jej łóżkiem. Kiedyś dziecko powiedziało: "Naprawdę dobrze, tatusiu, że ta laska tu wisi, gdyż przypomina mi o wdzięczności dla tego pana, który uratował mi życie, a sam umarł".

Tygodnik "niedziela" Nr 15 - 9 kwietnia 2006r.

góra

* * *

.

W kręgu prawd katechizmowych

Kościół jest drogą KKK 671

Ks. Florian

Kościół jest drogą prowadzącą ludzi do zjednoczenia z Bogiem. Jest drogą, na której zostały umieszczone drogowskazy wskazujące kierunek marszu, a także stacje paliw i bary, w których można zatankować paliwo i pożywić się, by nie ustać w drodze. Przy niej znajdują się także warsztaty, w których można naprawić uszkodzony czy niesprawny pojazd.

Tym, którzy mówią, że Kościół nie jest im potrzebny do niczego, odpowiadam: Oczywiście, można podążać ku Bogu także obok drogi. Aby jednak nie błądzić po wertepach, dobrze jest orientować swe kroki według wytyczonego przez Kościół azymutu. Unika się w ten sposób straty czasu na poszukiwanie właściwego kierunku, nie naraża na wędrówkę zygzakami czy ominięcie upragnionego celu. Nadto tą drogą nie idzie się samotnie. Wędrują, jadą po niej w kierunku wiekuistej Ojczyzny miliony takich jak my pielgrzymów. Razem zawsze jest raźniej. Zawsze można liczyć na pomoc w razie zasłabnięcia czy wypadku.

Niektórzy mówią, że Kościół jest jedyną drogą prowadzącą do zbawienia, do bram Królestwa Niebieskiego. Możemy być nieco skromniejsi i stwierdzić, że jest drogą najkrótszą oraz najlepszą. Najkrótszą w tym sensie, że wytyczoną przez samego Boga. Najlepszą, ponieważ wyposażoną tak hojnie przez Niego we wskazane wyżej pomoce.

Ktoś zauważy, że czasami pełno na niej wybojów, że wiele jej odcinków nie pokrywa równy asfaltowy dywanik, że są zbudowane z "kocich łbów", że stoi na niej wiele ograniczeń, że niektórzy i na niej się gubią, ulegają wypadkom, że na zakrętach wypadają z drogi, ponieważ nie są one zawsze właściwie wyprofilowane. To wszystko prawda. Jest to prawda o tym, że ta droga, ten Kościół, jest rzeczywistością bosko-ludzką. My przede wszystkim jesteśmy odpowiedzialni za stan jej nawierzchni, za jej niebezpieczne wyprofilowania. Niedoskonała jest to droga, gdyż jej obsługę zawierzył Bóg naszym dłoniom. Jest jednak drogą bezcenną, gdyż wiodącą w kierunku miejsca, które jest miejscem udziału w Jego Świętości, Chwale i Panowaniu.

Tygodnik "niedziela" Nr 21 - 21 maja 2006r.

góra

* * *

.

W kręgu prawd katechizmowych

Boża Opatrzność KKK 302 nn.

Ks. Florian

Coraz częściej obserwujemy ludzi szybujących nad nami na tzw. lotniach czy paralotniach lub specjalnych spadochronach. Wówczas zawieszeni są na kilku czy kilkunastu linkach. Można je uznać za wyobrażenie Opatrzności Bożej. Gdyby nie Ona, gdyby nie skrzydła Bożej lotni, czasza Jej opatrznościowego spadochronu oraz żywioł niewidocznego, ale przecież obecnego, realnego powietrza, siły ziemskiego przyciągania spowodowałyby katastrofę. Spadając jak kamień, roztrzaskalibyśmy się o niejedną rzeczywistość.

To Bóg sprawia, że człowiek może szybować w przestrzeni życia. I czuwa, by z żadnej z jego wysokości nie runął i nie roztrzaskał się. On jest taką lotnią, spadochronem, powietrzem, które wciąż chronią nas, całą ludzkość, przed różnorodnymi katastrofami - które często sami prowokujemy, w których nurty się wplątujemy. Tylko dzięki temu, że zawieszeni jesteśmy na linach Jego Opatrzności, możemy ufać, że przemożemy niejedno z zawirowań, że dolecimy do celu.

Pewnego razu - wówczas kilkunastoletni - późniejszy francuski filozof Błażej Pascal (+1662) powiedział do swego ojca: - Tato, dziś Boża Opatrzność nade mną czuwała: spadłem z konia i nic mi się nie stało. Na to ojciec mu odpowiedział: - Jeszcze bardziej czuwała nade mną: przejechałem 20 km i ani razu z konia nie spadłem.

Tak działa Boża Opatrzność i trzeba umieć dostrzegać jej niewidzialne działanie. Gdyby bowiem Bóg nie podtrzymywał świata - każdego z nas - w istnieniu, natychmiast zapadlibyśmy się w nicość... Gdyby nie podtrzymywał naszych lotni na skrzydłach swej Opatrzności, przyciągani ziemskim ciążeniem, nie ulecielibyśmy zbyt daleko.

Po uchwaleniu Konstytucji 3 maja nasi pradziadowie obiecali wybudowanie świątyni na chwałę Bożej Opatrzności. Pewna opieszałość w wykonaniu tego ślubu - po fakcie rozbiorów - była niewątpliwie wyrazem naszego zachwiania wiary w działanie Bożej Opatrzności. Chcielibyśmy bowiem, by Ona zawsze spełniała nasze życzenia. Tymczasem "drogi Pana są niepojęte - a Jego łaskawość ma ponadczasowy, wiekuisty wymiar". O tym, licząc na Bożą Opatrzność, nie należy zapominać.

Tygodnik "niedziela" Nr 27 - 2 lipca 2006r.

góra

.

<< powrót
.